Wybierz język: 
polskiangielskiniemieckisłowacki
 Szukaj   : 
Logowanie>>
Mapa strony >>


Muzeum im. Stanisława Fischera w Bochni
zaprasza do obejrzenia wystawy

                              Więcej niż szkoła

poświęconej dwóchsetletnim dziejom dawnego Gimnazjum i kontynuującemu jego tradycje Liceum Ogólnokształcącemu im. Króla Kazimierza Wielkiego w Bochni

 
gimnazjum.jpg


 

Postać Bolesława Wstydliwego i jego rola w historii Bochni.
w rocznicę lokacji miasta na prawie magdeburskim

O wiekopomnym odkryciu soli w Bochni
Przedstawiając sylwetkę księcia Bolesława Wstydliwego i jego związki z Bochnią, nie sposób pominąć tego nie przecenionego dla jego księstwa i Bochni wydarzenia. Znajomość tych zagadnień ma bowiem kluczowe znaczenie w zrozumieniu okoliczności założenia Bochni jako miasta.
Otóż w rejonie książęcej warzelni nad Babicą, przy pogłębianiu jednej ze studni, gdzie wydobywano solankę (surowicę solną) dla warzelni, nieoczekiwanie natrafiono na sól kamienną. Ową studnią mógł być przypuszczalnie jeden z dwóch najwcześniejszych, XIII-wiecznych szybów – Gazaris (Wieżny, Wieżna Góra) lub Sutoris (Szewczy, Szewcza Góra). To właśnie w ich rejonie złoże soli kamiennej zalegało najpłycej – już na głębokości kilkudziesięciu metrów (obecny pierwszy poziom kopalni soli, Danielowiec, znajduje się na głębokości 69 m). Dotarcie do serii solnej nie było jednak przy ówczesnych warunkach technicznych proste, gdyż wymagało przebicia się przez warstwę zydzu (kurzawki), czyli gęstopłynnej warstwy piasku niszczącej obudowę solankowej studni. On właśnie spowodował katastrofę studni wybitej przez zwierzchnika warzelni Wierzbiętę Gryfitę. „Naprawy znalezionej soli” dokonali dopiero około 1248 r francuscy specjaliści z klasztoru cystersów w Wąchocku, który był filią opactwa w Morrimond. Cytowany na wstępie Józef Piotrowicz słusznie zauważa, iż odkrycie soli kamiennej w Bochni było naturalnym, ewolucyjnym, sposobem przemiany studni solankowych w pierwsze szyby górnicze. Potwierdza to zresztą w jakimś stopniu dokument księcia Bolesława Wstydliwego z 1278 r., który mówi wyraźnie o „puteis sive sachtis” (studniach czyli szybach) w Bochni.
Odkrycie w Bochni miało istotne znaczenie gospodarcze dla Małopolski, zrujnowanej wskutek najazdów tatarskich i wyczerpanej utarczkami księcia Bolesława Wstydliwego z Konradem Mazowieckim, roszczącym sobie ciągle pretensje do Krakowa. Miało też decydujący wpływ na podjęcie przez księcia decyzji o założeniu na terenie żup solnych ośrodka miejskiego. Jego ustrój, oparty na prawie magdeburskim, podług wzoru wrocławskiego, wyznaczył akt lokacyjny wystawiony przez Bolesława w Nowym Korczynie 27 lutego 1253 r. – w ścisłym porozumieniu z matką, księżną Grzymisławą i za zgodą biskupa Prandoty oraz przybocznej rady książęcej. Zastanawiające, iż w tekście właśnie tego dokumentu nie ma wzmianki o dziewiętnastoletniej podówczas małżonce Bolesława – Kindze. Tylekroć przecież jej imię występuje w innych aktach księcia, wystawianych również podczas pobytu pary książęcej w Bochni.
Odkrycie soli kamiennej w Bochni, które stało się doniosłym wydarzeniem na ziemiach polskich, odnotowano w „Roczniku Kapitulnym Krakowskim”, „Roczniku Sędziwoja” i „Roczniku Małopolskim”. W pierwszym źródle zapiska pod rokiem 1251 brzmi: „znaleziono w Bochni sól twardą, której nigdy przedtem nie było”. O tym, iż to cystersi z Wąchocka przeprowadzili prace górnicze w Bochni, gdzie nad Babicą działały co najmniej od paru stuleci warzelnie, świadczy nadanie księcia Bolesława Wstydliwego z 25 lipca 1249 r., którym obdarzył ich 1/9 częścią dochodów z całej soli książęcej produkowanej we wsi Bochni – za „naprawę znalezionej soli”. Dokument ten stanowi koronny dowód na to, iż sól kamienną odkryto w Bochni przed połową XIII w. Potwierdza to zarazem dokument z 1250 r. wystawiony przez księcia Bolesława Wstydliwego i jego matkę, biskupowi krakowskiemu Prandocie, w którym uznano prawa biskupstwa krakowskiego i kapituły katedralnej do dziesięciny solnej z całej produkcji soli książęcej w Bochni. Miała to być dziesięcina w postaci warzonki (obliczonej ilością panwi warzelniczych), gotówki, lub w postaci „soli większej”, przez którą należy rozumieć sól kamienną. Zapiska w „Roczniku Kapitulnym Krakowskim”, dotycząca 1251 r., oznacza więc, jak już tylekroć podkreślano, nie tyle sam fakt odkrycia soli kamiennej, co raczej przejście do jej ciągłej eksploatacji.
Bochnia zawdzięcza księciu Bolkowi niemało
W pierwszym rzędzie lokację miasta na terenie osady warzyczów (warzelników) soli. Był to nie tylko formalny akt prawny, lecz zespół ściśle powiązanych z sobą działań, który zapoczątkował książęcy a następnie – po zjednoczeniu państwa po rozbiciu dzielnicowym – królewski status ośrodka. Książę Bolesław wprowadził regale solne, czyli niepodzielne prawo władcy do terenów solonośnych nad Babicą, gdzie odkryto sól kamienną. Wcześniej – przypomnijmy – były to posiadłości należące do możnego rodu Gryfitów i obdarowanego przez nich klasztoru benedyktynek w Staniątkach. Przejęcie bezpośredniego zwierzchnictwa księcia nad nimi miało na celu zdobycie kontroli nad strategicznymi dla książęcego skarbu dochodami z soli bocheńskiej. Perspektywy rysowały się aż tak dobrze, iż książę w dokumencie lokacyjnym nadał zasadźcom i mieszkańcom miasta bardzo szerokie uprawnienia. Niewiele było wówczas ośrodków miejskich, które pod tym względem mogły równać się z Bochnią. Był to rozumny krok polityczny księcia, wiążącego z odkryciem soli kamiennej w Bochni ogromne nadzieje na poprawę swoich finansów. Na marginesie trzeba dodać, że akt lokacyjny Bochni brzmi fragmentami, niczym najlepszy tekst literacki, co z pewnością należy zawdzięczać ogładzie i sporym zdolnościom kancelistów książęcych.
Książę, chcąc bezpośrednio obserwować rozwój żupy, bywał w Bochni dość często, bądź z matką Grzymisławą bądź małżonką Kingą, o czym świadczą dokumenty książęce tu właśnie wystawione. W dniu 5 lutego 1251 r., przebywający w Bochni książę Bolesław potwierdził sprzedaż wsi Łącko dla klasztoru bożogrobców w Miechowie. Podobnie – 9 kwietnia 1255 r. w Bochni oddał temuż klasztorowi część wsi Nieszkowa w zamian za wieś Biczyce, obie w kasztelanii sądeckiej. Oba dokumenty przechowywane są w Archiwum Państwowym w Krakowie i wszystkie były prezentowane w bocheńskim muzeum na wystawie „Bochnia w dokumencie staropolskim” w 1994 roku. W 1271 r. Kinga i Bolesław, goszcząc w Krakowie króla węgierskiego Stefana V – brata księżnej, który wstąpił na tron po zmarłym w 1270 r. Beli IV – odprowadzili gościa przez Bochnię aż do Sącza.
Wiadomo, iż w owym czasie, gdy Bochnia stawała się miastem, książę i jego małżonka, zajęci byli staraniami o kanonizację biskupa Stanisława ze Szczepanowa. Wedle Jana Długosza Kinga: „nie opuściła nic, cokolwiek do wykonania i skutku przywiedzenia tej sprawy należało”, a ponadto – własnoręcznie obmyła winem relikwie męczennika i podczas podniosłej uroczystości 8 maja 1254 r. umieściła je w drogocennym relikwiarzu na ołtarzu katedry wawelskiej.
Można przypuszczać, iż Bolesław i Kinga z tego właśnie względu mieli pewne zasługi w fundowaniu kaplicy św. Stanisława na zamku żupnym w Bochni, wzniesionym prawdopodobnie niedługo po odkryciu soli. Aktywność obojga na terenie Bochni wynikała zarówno z roli tego miasta, jako jednego z czołowych ośrodków przemysłowych w Małopolsce, jak też położenia blisko Krakowa, a przede wszystkim Nowego Korczyna nad Wisłą, gdzie od 1248 r. rezydowała para książęca i księżna-matka Grzymisława. O wyborze Korczyna na książęcą siedzibę w znacznej mierze przesądziło jego położenie – znajdował się w połowie drogi pomiędzy Krakowem i Sandomierzem – głównymi ośrodkami władztwa księcia krakowsko – sandomierskiego. Jak już wcześniej powiedziano, z Korczynem książę Bolesław związany był do śmierci w 1279 r. Dziś po zamku, gdzie przebywał książęcy dwór i gdzie mieściła się książęca kancelaria nie ma śladu (jak już wspomnieliśmy, tam m. in. – pośród paru innych dokumentów – wystawiono przywilej lokacyjny Bochni).
Zaginiony dowód miejskości
Podobnie też nie ma śladu po przywileju, który sporządzony był na pergaminie, i który książę uwierzytelnił swoją pieczęcią. Wiemy jedynie, że w 1528 r. dziedziczny wójt bocheński Mikołaj Cikowski, ówczesny burmistrz oraz rajcy bocheńscy poprosili króla Zygmunta I Starego o zatwierdzenie dokumentu Wstydliwego. Po zajęciu Bochni przez Austriaków w 1772 r. oryginalny dokument lokacyjny miał być wysłany do Kancelarii Nadwornej w Wiedniu, skąd już nigdy nie powrócił. Czy jeszcze istnieje – nie wiadomo. Inne wersje mówią o tym, iż mógł spłonąć podczas któregoś z licznych pożarów ratusza. Nie ma więc Bochnia oryginalnego świadectwa swej lokacji a treść dokumentu znamy jedynie z późniejszych odpisów.
Bochnia w świetle przywileju lokacyjnego jawi się jako jedno z najstarszych miast w Małopolsce. Wcześniejsze lokacje otrzymały: Kraków (nieudana przed 1228; ponownie w 1257 r., co – dodajmy – jest niekiedy powodem żartobliwych sporów o pierwszeństwo, kto starszy: Bochnia czy Kraków? I choć Kraków „nie od razu zbudowano”, jego starszeństwo nie podlega przecież dyskusji), Skaryszew (sprzed 1230 r.), Zawichost (1242 r.), Sandomierz (sprzed 1243 r.) i Sieciechów (sprzed 1252 r.). Rówieśnikami Bochni były natomiast Tarczek i Łagów.
Piast o mało chlubnym przydomku
728 lat temu odchodził z tego świata monarcha, któremu nadano, zresztą tuż po jego śmierci, ze względu na niedopełnienie małżeństwa, przydomek – Pudicus, co po polsku oznaczało po prostu Wstydliwy. Nie wnikajmy w tym miejscu w domysły tych, którzy łączą to, w gruncie rzeczy pejoratywne, określenie z charakterem stosunków małżeńskich pary książęcej – Bolesława i Kingi. Są to kwestie zbyt intymne, zawiłe i wcale niejednoznaczne. Co w nich było prawdą, prawdopodobieństwem w czasach franciszkańskiej odnowy Kościoła, co zaś zmyśleniem kronikarzy, niezrozumieniem specyficznego ducha epoki i złośliwością komentatorów, wreszcie legendą – nie dowiemy się nigdy. Autor osławionej, osiemnastowiecznej encyklopedii „Nowe Ateny” – Benedykt Chmielowski pisał, iż Bolesław „tak był rzeczony od wielkiej modestyi i oczu spuszczonych, a bardziej obserwowanej z Kunegundą, żoną, czystości”. Być może z tego właśnie względu książę Bolko został w czasach kontrreformacji zaliczony przejściowo do ...świętych.
Nieodgadniona tajemnica książęcej alkowy przenosi się niestety także na oceny politycznej aktywności księcia Bolesława, przypadającej na czasy apogeum rozbicia dzielnicowego państwa. Średniowiecze to wprawdzie okres, kiedy dosadne przydomki nadawano władcom bez skrępowania, zaś historia państw europejskich tego czasu dostarcza aż nadto mało wybrednych określeń monarchów: Sinozęby, Widłobrody, Gnuśny, Tłusty... Mieliśmy i u nas przydomki bez ogródek charakteryzujące rozmaite przypadłości panujących i ich cechy fizyczne: Plątonogi, Laskonogi, Krzywousty, Kędzierzawy, Biały, Czarny, Łysy, Łokietek... Nawet wobec nich przydomek Wstydliwy brzmi marnie, a co dopiero przy takich określeniach, jak: Chrobry, Szczodry (Śmiały), Odnowiciel, Sprawiedliwy, Pobożny, Probus, Wielki.
Nie miał niestety Bolesław, jak ci ostatni, wojowniczego ducha. Biografowie podkreślają, że podczas tzw. drugiego najazdu tatarskiego na Małopolskę w latach 1259 – 1260, kiedy zniszczono liczne miasta i klasztory, nawet nie próbował stawić oporu i uszedł bezradnie poza granice swojego księstwa „powierzywszy z płaczem gród królewski straży i obronie wojewody krakowskiego”. Ale przecież, przed hordami tatarskimi drżała wtedy cała Europa! Krytykuje się też późniejszą prowęgierską politykę Bolesława niszczącego najazdami, popieranego przez Czechów, księcia opolskiego Władysława, czym wywołał dotkliwe akcje odwetowe i musiał odstąpić znaczne obszary ziemi krakowskiej. Mimo, że pokonał wojska Konrada pod Suchodołem a pod Bogucinem (Bogucicami?) poskromił bunt wywołany przez rycerstwo krakowskie, nie miał z tego żadnych istotnych korzyści politycznych. Odniósł natomiast znaczące zwycięstwo nad pustoszącymi Małopolskę Jadźwingami i dość skutecznie popierał misje religijne wśród Bałtów.
Często też nie najlepiej ocenia się jego panowanie także w odniesieniu do polityki wewnętrznej w księstwach krakowskim i sandomierskim. Miał przede wszystkim wykazywać uległość wobec Kościoła, w szczególności biskupa krakowskiego Prandoty (hierarcha ten występuje w akcie lokacyjnym Bochni). Warto jednak w tym miejscu dodać, że stosunki z następcą Prandoty były złe. Biskup Paweł z Przemankowa podniósł nawet przeciw księciu bunt. Zarzucano także Bolesławowi, że nadał zbyt wiele przywilejów klasztorom, zwłaszcza franciszkanom i klaryskom. Mówi się też, nie bez racji, że nie wykorzystał władztwa nad Krakowem dla przywrócenia idei senioratu. Niektórzy kronikarze wypominali mu nadmierną skłonność do polowań i starali się dowieść, że u poddanych „miał opinię uciążliwego i nieznośnego”, nadto „pana lekkomyślnego, sędzię niesprawiedliwego, zdziercę”. Rzetelne badania historyczne zaprzeczyły jednak tym skrajnym ocenom, urobionym przez nieżyczliwych Bolesławowi dziejopisów. Potwierdziły natomiast zupełnie inne opinie, te mianowicie, że był to „człowiek czysty, wstydliwy, skromny i łagodny, nie oddający nikomu złem za złe, stróż swobód kościelnych, prawdziwy miłośnik wszystkich rycerzy i dobrodziej wszystkich zakonów”. Zauważano zarazem jego „umiarkowanie i zdrowo-ascetyczny charakter życia”.
Zdaje się, że niektóre cechy jego charakteru, podobnie zresztą jak każdego z nas, mają swoje źródła w latach najwcześniejszych. A dzieciństwo miał wyjątkowo trudne. Urodził się w 1226 r. Nie ukończył nawet półtora roku, gdy jego ojciec – książę Leszek Biały został zamordowany w Gąsawie. Był światkiem gorszących scen, między innymi pobicia swej matki Grzymisławy przez gwałtownego Konrada Mazowieckiego, który ciągle marzył o przejęciu schedy jej i Bolesława – tronu krakowskiego. Zaznał tułaczki i wielu upokorzeń, na przykład wtedy, gdy Konrad osadził ich w twierdzy czerskiej a potem w Sieciechowie.
A jakim był książę Bolko naprawdę?
J. Krzyżanowski w rozprawie „Polityka miejska Bolesława Wstydliwego” (1938) wręcz gloryfikuje jego dokonania w dziele urbanizacji kraju, podkreśla skuteczną odbudowę po przerażających zniszczeniach tatarskich. W okresie panowania tego monarchy założono na prawie niemieckim aż 8 miast książęcych i 10 duchownych. Z tego powodu porównuje go nawet z Kazimierzem Wielkim.
Wybitny historyk polskiego średniowiecza Roman Grodecki dokonał bardzo wyważonej, umiarkowanej oceny księcia: „Wybitnym monarchą nie był Bolesław niewątpliwie i w trudnych warunkach swego panowania nie dokonał dzieł donioślejszego znaczenia. Przedstawia się natomiast dodatnio jako człowiek szlachetnego charakteru i wyróżnia się osobistymi zaletami w szeregu współczesnych mu książąt dzielnicowych. U potomnych pozostawił pamięć dobroczyńcy Kościoła, hojnego dla rycerstwa, sprawiedliwego władcy, który nie był zdolny złem za złe płacić”.
Epitafium u Franciszkanów
Nie wiemy, jakim był dzień 7 grudnia 1279 r., kiedy w Korczynie dogasał, w wieku 53 lat, książę Bolesław V - Czy na nadwiślańskiej równinie szalała zamieć, czy też przed dniem św. Łucji, kiedy rozpoczynano wróżby dotyczące urodzaju i pogody na cały rok, świeciło słońce. Przy umierającym była jego małżonka – księżna Kinga. Pięknie pisze o tym wybitny znawca dziejów solnictwa w Polsce Józef Piotrowicz: „Rozliczając się z dokonań swego żywota na kilka dni przed zgonem, książę Bolesław – zwany potem Wstydliwym – wspomina w akcie swej ostatniej woli, że hojny zapis 200 grzywien srebra dla kanoników kapituły krakowskiej, dokonany ‘dla zbawienia duszy naszej’, ma być wypłacany corocznie ‘z żupy soli w Bochni, której skarby i obfitość wszechmogący Bóg raczył odsłonić za naszych czasów’. Czuwająca u wezgłowia umierającego małżonka – kontynuuje Piotrowicz – miała zgodnie z życzeniem księcia dopilnować wykonania tego zapisu. Odnosi się wrażenie, że tak hojnym legatem tuż przed śmiercią dziękował jej książę Bolesław za największe osiągnięcie z okresu swego panowania”.
Książę Bolesław zmarł bezpotomnie. Na następcę po sobie wyznaczył Leszka Czarnego – księcia sieradzkiego. Wdowa Kinga wstąpiła do ufundowanego przez siebie klasztoru klarysek w Starym Sączu. Pochowany został 10 grudnia 1279 r. w krakowskim kościele OO. Franciszkanów w Krakowie, których darzył szczególnymi względami. Dziś fakt ten upamiętnia zrekonstruowana płyta nagrobna w prezbiterium świątyni – po lewej stronie ołtarza głównego patrząc nań od nawy głównej.
Bochnia odwdzięczyła się swemu założycielowi zaledwie... peryferyjnym placem
Jak już zaznaczono, Bolesław nie miał szczęścia nie tylko w ocenach większości historyków, lecz także w Bochni. Jeśli jego żonę – Kingę uczczono tu w końcu XIX w. reprezentacyjnym placem wokół kościoła św. Mikołaja, on – od którego to miasto wzięło swój początek, musi zadowolić się „placem” pomiędzy ul. Floris i ul. Konfederatów Barskich o bliżej nieokreślonym kształcie i przeznaczeniu. Jedynie na ścianie budynku przy ul. Bernardyńskiej 10, od strony dziedzińca, umieszczono z okazji 730. rocznicy nadania Bochni praw miejskich, obchodzonej w 1983 r., skromną ceramiczną płaskorzeźbę. W tle postaci księcia Bolesława na koniu i stojącego obok giermka – znajduje się wyimaginowany obraz miasta Bochni.


Jan Flasza

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »


DANE ADRESOWE
GODZINY OTWARCIA

Muzeum w Bochni

im. prof. Stanisława Fischera
Rynek 20, 32-700 Bochnia
tel/fax: +48 14 612 24 26
tel. +48 14 612 32 85
email: kontakt@muzeum.bochnia.pl

wt-pt w godz od 10.00 - 16.00
so-nd w godz od 10.00 - 14.00
Niedziela - WSTĘP WOLNY
poniedziałki nieczynne dla zwiedzających!!!
 



Copyright © 2008 Muzeum im. prof. Stanisława Fischera w Bochni. Administrator
All rights reserved. Site design by Projektowanie Stron Internetowych